Celebryckie formaty z lat dwutysięcznych to jednocześnie najlepsze i najgorsze co mogło spotkać polską telewizję. To wtedy największe stacje prześcigały się w "jakościowych" formatach, w których gwiazdy chciały pochwalić się czymkolwiek, co można by uznać za namiastkę talentu. Jedni tańczyli czy śpiewali, a inni radośnie hasali po lodzie, robili w cyrku czy skakali do wody.
Pamiętacie "Jak oni śpiewają"? Dziś to brzmi jak scenariusz na katastrofę
Programy z serii "gwiazdy robią cokolwiek" fajnie się oglądały, więc pewnie nikogo nie zaskoczy, że Polsat też chciał ukroić sobie kawałek medialnego tortu. Sprowadzono zatem do Polski format, w którym aktorzy - lepiej lub (o wiele) gorzej - mierzą się ze znanymi piosenkami. Potrzebowali więc już tylko gwiazd i w intrygujący celebrycki miks wrzucili m.in. Halinkę ze "Świata według Kiepskich", proboszcza z "Plebanii" czy Dominikę "Kiss, kiss, każda z nas chce zostać miss" Chorosińską. To musiało się udać.
Zapoznaj się z pełną treścią przy użyciu darmowego konta
Zaloguj się teraz, aby uzyskać nieograniczony dostęp do naszych ekskluzywnych artykułów, pogłębionych treści i eksperckich materiałów